Świadomość grzechu czy wyrok potępienia?

Miesięcznik „Słowo wśród nas” nr 5/2012 (226); medytacje na każdy dzień; s. 15-19

Dobre i zte poczucie winy

Oskarżyciel zademonstrował kilka zdjęć z miejsca przestępstwa. Próbki DNA okazały się zgodne z kodem genetycznym oskarżonego. Dwaj świadkowie złożyli zeznania świadczące o jego winie. Kiedy ława przysięgłych zakończyła obrady, sędzia zwrócił się do jej przewodniczącego. „Gzy ustaliliście werdykt?" - zapytał. „Tak, Wysoki Sądzie" - odrzekł przewodniczący. „Uznajemy oskarżonego winnym zarzucanych mu czynów." Czy myśląc o swoich dawnych grzechach, nie czujesz się jak ten skazany? Tak często nasze upadki wywołują w nas przytłaczające poczucie winy. Zdarza się, że prześladują nas grzechy z odległej przeszłości, które wyznaliśmy już może niejeden raz Bogu i otrzymaliśmy Jego przebaczenie.

Nie jesteśmy w stanie w żaden sposób zrzucić z siebie brzemienia winy i wstydu. Choć może wydawać się to całkowicie ludzką reakcją, to często taki rodzaj poczucia winy jest w rzeczywistości skutkiem oszukańczej strategii szatana.  Dlatego sakrament pojednania jest dla nas tak wielkim błogosławieństwem. Nie tylko niesie nam on przebaczenie grzechów, lecz również usuwa ciężkie brzemię winy. W zrozumieniu tej kwestii może nam pomóc rozróżnienie pomiędzy dwoma rodzajami poczucia winy - tym wzbudzanym przez Ducha Świętego i tym wzbudzanym przez szatana. Pierwszy z nich prowadzi do uświadomienia sobie wła­snej grzeszności i do nawrócenia, drugi - do samopotępienia. Istnieje między nimi ogromna różnica.

Świadomość grzechu

Duch Święty prowadzi nas do poznania grzechu, zachęcając jednocześnie do nawrócenia i przybliżenia się do Boga. Jego działanie jest delikatne i pełne współczucia, podobne do postępowania dobrych rodziców, którzy upominają swoje dziecko. Znają oni dobrze jego słabości i pracują nad tym, by starało się je przezwyciężać. Uświadamiają dziecku, że źle postąpiło, aby nauczyło się odróżniać dobro od zła i zmieniło swoje zachowanie. A kiedy dziecko to zrozumie, dają wyraźny sygnał, że sprawa jest zamknięta. Przytulają dziecko lub w jakikolwiek inny sposób wyrażają mu swoją miłość i aprobatę.

Tak właśnie działa Duch Święty w naszych sercach. Wydobywa na jaw prawdę, abyśmy nie żyli już dłużej w ciemności. Ukazuje nam jasno, że postąpiliśmy źle, ale nie obciąża nas przytłaczającym poczuciem winy. Zachęca natomiast do wyznania swoich grzechów i otrzymania przebaczenia. Wlewa w nas nadzieję na odzyskanie wolności. A kiedy otrzymujemy rozgrzeszenie, napełnia nas swoją miłością, wyzwala od poczucia winy, daje łaskę rozpoczęcia na nowo, umacnia nasze postanowienie zerwa­nia z grzechem. Jednym słowem, Duch Święty przekonuje nas o grzechu, abyśmy mogli zostać od niego uwolnieni.

Wyrok potępienia

Szatan z kolei dąży do tego, by trzymać nas w niewoli przeszłości, by wciąż gnębiły nas wspomnienia o popełnionych grzechach, o ludziach, których skrzywdziliśmy. Chce, by nasze dawne upadki stały się ciężarem, który będziemy nieustannie dźwigać na naszych barkach. Jego ostatecznym celem jest nasze potępienie. Szatan posługuje się naszymi wspomnieniami, by zbudować w naszym umyśle „fortecę winy" - utrwalony sposób myślenia i reagowania, oparty na podsuwanych przez niego kłamstwach i półprawdach. Podsyca w nas poczucie winy, wstydu i frustracji. Próbuje wmówić nam to, co nie jest prawdą, aby nas nękać i zniewalać.

Jakie kłamstwa stosuje diabeł w celu budowania w nas swoich fortec? Próbuje nas przekonać, że Bóg nas nie kocha. Wmawia nam, że nie jesteśmy godni Bożego przebaczenia, że Ojciec niebieski patrzy na nas z potępieniem i gniewem. Twierdzi, że nie jesteśmy w stanie zaufać Panu, a także, że nie należy ufać innym ludziom. „Gdyby wiedzieli, jaki jesteś naprawdę - podpowiada - odrzuciliby cię tak samo, jak Bóg cię odrzucił." Jeśli kłamstwa te znajdą w nas podatny grunt, wkrótce staną się podstawą naszej życiowej filozofii. Będą zabijać w nas nadzieję, zaciemniać nasz obraz siebie i rzucać cień na nasze relacje z innymi ludźmi. Jest jednak dobra nowina. Szatańskie fortece w naszym umyśle mogą zostać zburzone dzięki łasce Bożej. Św. Paweł pisał do Koryntian: „Oręż bojowania naszego nie jest z ciała, lecz posiada moc burzenia, dla Boga, twierdz warownych. Udaremniamy ukryte knowania i wszelką wyniosłość przeciwną poznaniu Boga i wszelki umysł poddajemy w posłuszeństwo Chrystusowi" (2 Kor 10, 4-5).

Częścią danego nam przez Boga „oręża" jest sakrament pojednania. To dzięki niemu odkrywamy, że Bóg jest jeszcze bardziej miłosierny, niż możemy to sobie wyobrazić. To dzięki niemu uświadamiamy sobie, że Bóg Ojciec nie chce nas potępić, ale wyzwolić. To dzięki niemu znajdujemy nowe siły do walki z pokusą (Ef 6, 14). Bóg nie chce, abyśmy żyli w nieustannym poczuciu winy; pragnie przebaczać nam grzechy i udzielać mocy do walki z grzechem w przyszłości. Diabelskie poczucie winy ma jeden cel: osłabić nas duchowo, doprowadzić do zniechęcenia. Celem zdrowego poczucia winy, jakie wzbudza w nas Duch Święty, jest przybliżenie nas do Boga.

Diabelska strategia

Istnieje wiele powodów, dla których diabeł chce wzbudzać w nas poczucie winy. Jednym z nich - z którego rzadko zdajemy sobie sprawę - jest utrzymanie nas z dala od konfesjonału. Zdaje on sobie sprawę aż nadto, jak potężną bronią jest sakrament pokuty. Wie, że ilekroć przez ten sakrament powracamy do Ojca, wszelkie kłamstwa zostają zdemaskowane. Otrzymując rozgrzeszenie, widzimy jasno, że nie jesteśmy niegodni, że jesteśmy kochani, że Bóg nie jest przeciwko nam! Przychodzimy do Niego jak syn marnotrawny, pełni wstydu, spodziewając się ostrego traktowania, a tymczasem zostajemy przyjęci okrzykami radości, ciepłym uściskiem, zaproszeniem na ucztę: „Ten mój syn był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się" (Łk 15, 24)!

Diabeł wie, że sakrament pokuty jest dla nas wielkim umocnieniem i budzi w nas pragnienie przybliżenia się do Jezusa. Dlatego tak bardzo zależy mu na tym, by zapobiec temu spotkaniu z miłością i miłosierdziem Ojca. Chce, abyśmy pozostali słabi, zdani na własne siły. Przewiduje, jak skutecznymi świadkami prawdy Ewangelii możemy stać się w przyszłości. Zdaje sobie sprawę, jak wielkim zagrożeniem dla królestwa ciemności jest człowiek wierzący. Dlatego sączy w nas swoje kłamstwa, które odbierają nam siłę i chęć do działania.

Jeśli chcemy wyrwać się spod jarzma diabelskiego poczucia winy, wpatrujmy się w ten obraz Boga, który daje nam Ewangelia. Przypomnijmy sobie łotra na krzyżu, grzeszną kobietę, która namaściła stopy Jezusa, czy kobietę pochwyconą na cudzołóstwie. Każda z tych osób ewidentnie była winna i zasługiwała na potępienie. Co miał im do powiedzenia Jezus? Łotrowi oznajmił: „Dziś ze Mną będziesz w raju" (Łk 23, 43). Grzesznej kobiecie: „Twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju!" (Łk 7, 50). A kobiecie pochwyconej na cudzołóstwie: „I Ja ciebie nie potępiam. - Idź, a od tej chwili już nie grzesz!" (J 8, 11).

Historie te ukazują, jak bardzo Jezus pragnie przebaczać nam nasze grzechy. Żadna z tych osób nie zasługiwała na to, co otrzymała. A mimo to w jednej chwili wszystko zostało im przebaczone. Doświadczyły Bożego miłosierdzia i przebaczenia. Nie zostały potępione, lecz wyzwolone. Poczucie winy ustąpiło, został im dany nowy początek. Bracia i siostry, nasz Bóg jest bogaty w miłość i miłosierdzie (Ef 2,4). Żaden grzech nie jest dla Niego zbyt ciężki, żaden występek zbyt wielki, by go przebaczyć. Jezus chce obmyć nas wszystkich do czysta, wziąć w swoje ramiona i dokonać w naszym życiu dzieła przemiany. Temu właśnie ma służyć sakrament pojednania.

I na koniec

Przed kilkoma laty rząd Stanów Zjednoczonych uratował przed bankructwem kilka wielkich banków, pompując w system finansowy ogromne ilości pieniędzy. Ten pakiet ratunkowy był czymś tak bezprecedensowym, że informacja o nim znalazła się na pierwszych stronach gazet całego świata. Jednak największy „pakiet ratunkowy" w historii ludzkości został nam dany na Kalwarii. Bóg Ojciec zesłał na świat nieograniczone zasoby swojego miłosierdzia. Dysponują nimi nie banki, ale Kościół, który rozdaje je darmo wszystkim, którzy się po nie zwrócą. Nie traćmy więc czasu na rozpamiętywanie w nieskończoność dawnych grzechów. Wyznajmy je na spowiedzi i uwierzmy, że jesteśmy nowym stwo­rzeniem w Chrystusie.

Pismo Święte na żadnym miejscu nie każe nam rozpamiętywać przeszłości. Jak pisał św. Paweł: „Zapominając o tym, co za mną, wytężając siły ku temu, co przede mną, pędzę ku wyznaczonej mecie, ku nagrodzie, do jakiej Bóg wzywa w górę w Chrystusie Jezusie" (Flp 3, 13-14). Jezus zaprasza nas: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię" (Mt 11, 28). Zrzućmy z siebie brzemię potępienia. Jezus, obecny w konfesjonale, wzywa nas do siebie. On umarł po to, abyśmy nie musieli dłużej żyć w niewoli poczucia winy. Spotkajmy się z Nim w sakramencie pojednania i pozwólmy Mu obmyć nas z grzechów w zdrojach Jego miłosierdzia. Cieszmy się tym wspaniałym „pakietem ratunkowym", którym Jezus nas obdarował.