Abraham - powołanie, wzór wiary, ufności i posłuszeństwa

Krajowe Duszpasterstwo Młodzieży; kdm.org.pl

Księga Rodzaju  12, 1-3; 18, 1-10

Pan rzekł do Abrama: «Wyjdź z twojej ziemi rodzinnej i z domu twego ojca do kraju, który ci ukażę. Uczynię bowiem z ciebie wielki naród, będę ci błogosławił i twoje imię rozsławię: staniesz się błogosławieństwem. Będę błogosławił tym, którzy ciebie błogosławić będą, a tym, którzy tobie będą złorzeczyli, i ja będę złorzeczył. Przez ciebie będą otrzymywały błogosławieństwo ludy całej ziemi».

Pan ukazał się Abrahamowi pod dębami Mamre, gdy ten siedział u wejścia do namiotu w najgorętszej porze dnia. Abraham spojrzawszy dostrzegł trzech ludzi naprzeciw siebie. Ujrzawszy ich podążył od wejścia do namiotu na ich spotkanie. A oddawszy im pokłon do ziemi,  rzekł: «O Panie, jeśli darzysz mnie życzliwością, racz nie omijać Twego sługi!  Przyniosę trochę wody, wy zaś raczcie obmyć sobie nogi, a potem odpocznijcie pod drzewami.  Ja zaś pójdę wziąć nieco chleba, abyście się pokrzepili, zanim pójdziecie dalej, skoro przechodzicie koło sługi waszego». A oni mu rzekli: «Uczyń tak, jak powiedziałeś».

Abraham poszedł więc spiesznie do namiotu Sary i rzekł: «Prędko zaczyń ciasto z trzech miar najczystszej mąki i zrób podpłomyki».  Potem Abraham podążył do trzody i wybrawszy tłuste i piękne cielę, dał je słudze, aby ten szybko je przyrządził.  Po czym, wziąwszy twaróg, mleko i przyrządzone cielę, postawił przed nimi, a gdy oni jedli, stał przed nimi pod drzewem. Zapytali go: «Gdzie jest twoja żona, Sara?» - Odpowiedział im: «W tym oto namiocie».  Rzekł mu [jeden z nich]: «O tej porze za rok znów wrócę do ciebie, twoja zaś żona Sara będzie miała wtedy syna». Sara przysłuchiwała się u wejścia do namiotu, [które było tuż] za Abrahamem.

_________________________________________________

Z kart Biblii dowiadujemy się, że ojciec Abrahama, Terach, mieszkał w Ur chaldejskim, w Mezopotamii, miał 3 synów, jeden z nich zmarł młodo i z dwoma pozostałymi, z ich żonami i synem zmarłego, Lotem, chciał przenieść się do kraju Kanaan, ale po drodze zatrzymał się w Charanie i tam zmarł. Biblia mówi nam jeszcze, że życie Abrahama było dostatnie, a odkrycia archeologiczne pozwalają sądzić, że było także dobrze zorganizowane. Z tego źródła wiemy również, że wychowywał się i poruszał w świecie, w którym czczono wiele bóstw, i które z pewnością czcił jeszcze jego ojciec. Jeden z apokryfów mówi nawet, że zajmował się wyrabianiem figurek, które je wyobrażały.

I oto do Abrahama Bóg skierował wezwanie: „Wyjdź z twojej ziemi rodzinnej i z domu twego ojca do kraju, który ci ukażę...” i dał mu obietnicę: „Uczynię bowiem z ciebie wielki naród, będę ci błogosławił i twoje imię rozsławię: staniesz się błogosławieństwem”. Wezwanie dotyczyło tego, co Abraham posiadał - ojczyznę, dom rodzinny, bezpieczeństwo i zapewniony byt; obietnica tego, czego mu brakowało - nie miał potomstwa i nadziei na nie. Wezwanie było niezwykle trudne, wymagało zostawienia wszystkiego, co miał. Obietnica była pociągająca, ale jednocześnie jeszcze trudniejsza do przyjęcia: do jakiego kraju posyła go Bóg, jak może powstać wielki naród z człowieka, którego żona jest bezpłodna?

Abraham nie zna odpowiedzi na te pytania, ale wyrusza z Charanu. Wiele czasu upłynie od tego momentu do kolejnego spotkania z Bogiem pod dębami Mamre. Abraham i Sara będą już wtedy w takim wieku, że spełnienie obietnicy potomstwa po ludzku stanie się niemożliwe. Kiedy Bóg po raz kolejny ponawia swą obietnicę przemawiając przez trzech pielgrzymów, Sara reaguje śmiechem. Tyle razy już ponawiał obietnice, ale jej nie spełniał. Abraham kiedyś podobnie zareagował. To był bardzo ludzki odruch, ale jednocześnie w obecności Boga Abraham zdobywał się zawsze na to, by Mu na nowo zaufać. Święty Paweł napisze o nim, że był człowiekiem, który „wbrew nadziei uwierzył nadziei” (Rz 4, 18). Skąd brał odwagę do podejmowania ryzykownych decyzji, skąd miał siły, by cierpliwie czekać, kiedy spełnienie obietnic Boga odwlekało się w nieskończoność?

Bóg objawił się mu jako Ktoś nieskończenie życzliwy - przedstawiając się obiecał swe błogosławieństwo: „Będę ci błogosławił i twoje imię rozsławię”. Abraham zrozumiał, że błogosławieństwo Boże nie jest magicznym sposobem na rozwiązanie problemów ludzkiego życia, nie ma nic wspólnego z tym, czego oczekiwano od mezopotamskich bożków. Zrozumiał, że błogosławieństwo Boże jest darem, który niesie dobro i że to dobro nie odnosi się tylko do świata materialnego (rodzina Abrahama już wcześniej posiadała wielkie bogactwa). Dobro zawarte w Bożym błogosławieństwie, to sens, to szansa na głębsze rozumienie otaczającej rzeczywistości, na uchwycenie tego, „co jest mądrością rzeczy mądrych, co jest pięknością rzeczy pięknych i dlaczego jest dobre to, co  jest dobre” (Tadeusz Żychiewicz, „Stare Przymierze”, Znak 1986, str. 93).

Bardziej niż obietnica, pociągnął Abrahama Ten, kto się za nią krył - jedyny Bóg. Abraham zachwycił się Nim, posłuchał Go i zaryzykował. Zaufał Bogu dlatego, że jest Bogiem, że jest. Wprawdzie czasem wątpił i uciekał się do ludzkiej zapobiegliwości, to jego pokorne zaufanie przetrwało próby, a w końcu i tę najcięższą, kiedy okazało się, że ma oddać swego jedynego syna Izaaka. Dlatego ludzie wierzący w Jednego Boga uważają Abrahama za swojego ojca. Abraham zapoczątkował wielką pielgrzymkę wiary, która trwa do dzisiaj. Kiedy mówię: „Wierzę w Boga” i wiem, co mówię, staję się jej uczestnikiem.

PYTANIA DO REFLEKSJI

Czy mojej wiary w Boga nie uzależniam od spełnienia przez Niego moich warunków: „zaufam Tobie, jeżeli...”? Jakie to warunki? Co powinienem porzucić, żeby Bóg zajął rzeczywiście całkowicie wyjątkowe miejsce w moim życiu?